niektóreChętnie jeżdżę na konferencje. Czasem jako prelegent, czasem jako uczestnik. Za każdym razem z przyjemnością obserwuję wystąpienia moich kolegów. Staram się zapamiętać nie tylko merytorykę, ale też to w jaki sposób ją prezentują. Niektóre prelekcje zapadają w pamięć. Niektóre osobowości pamięta się długo, bo potrafią naprawdę zainspirować. Cieszę się, że w miniony wtorek mogłam doświadczyć takich właśnie momentów.

 

 

Myślę sobie, że… najważniejsza jest energia.

Czy też tak macie, że po skończonej prezentacji nie możecie przypomnieć sobie tego, co było na slajdach, ale za to pamiętacie jak wyglądał, poruszał się i mówił prelegent? Ja tak mam na 100%. Pamiętam jego twarz, spojrzenie, wygląd, a na nawet sposób w jaki się poruszał. Tak, jakby to, o czym mówi było “tylko” tłem do tego JAK o tym mówi.

 

Tak właśnie jest z obrazami, które mam w głowie po prezentacji Agnieszki D. Michalczyk. W wystąpieniu “Profesjonalna etykieta ubioru, a wizerunek Firmy” przeniosła nas p. Agnieszka w niebywały świat piękna, elegancji i wiary w siebie. Zgadza się, że temat kolorów, szpilek i garsonek jest sam z siebie fascynujący. Moim zdaniem nie każdy potrafiłby przedstawić go tak, jak zrobiła to twórczyni szkoły “Debiutantek”. Cóż za energia i pasja! Cóż za siła przyciągania! Pewność siebie, ciepłe spojrzenie, miły i przyjazny głos – tych elementów mogłabym wymieniać sporo. Wszystko to złożyło się na przepiękny obraz prelegentki, która na ponad 2h zaczarowała salę. Rzadko, naprawdę rzadko zdarza się, że ktoś na tak długo potrafi skupić uwagę. Brawo!

 

Myślę sobie, że… obraz wart jest więcej, niż tysiąc słów

Dlaczego wciąż jeszcze tak dużo słabych prezentacji na konferencjach? Zastanawiam się nad tym za każdym razem gdy widzę przeładowane tekstem slajdy, “urozmaicone” (zapewne w dobrej wierze) dodatkowymi chmurkami wykresy i liczby. Toż z tego powodu nie mogę nawet skupić się na tym, co mówi prelegent. Próbuję doczytać drobnym maczkiem zapisane słowa i coraz bardziej denerwuję się domyślając się, że nie będzie ono ostatnie.

 

A przecież wystarczyłoby te słowa po prostu wypowiedzieć, a jako tło do tychże wkleić interesujący obraz lub grafikę. Wtedy większe szanse na zapamiętanie i utrzymanie pozytywnego nastawienia słuchacza. A przecież, cytując klasyka: “prostota jest największą sztuką wyrafinowania” (Leonardo da Vinci)! Dlaczego o tym zapominamy? Dlaczego chcemy załadować tekstem całą prezentację? Dlaczego używamy tylko dwóch standardowych kolorów zapominając o całej palecie barw? Każdej takiej przeładowanej i nudnej prezentacji mam ochotę wykrzyczeć: prościej! ładniej! więcej kolorów! obrazów! mniej tekstów!

 

Jak się zapewne domyślacie, na minionej konferencji były i takie przyłady. Na szczęście nie wszystkie z nich mogłabym tak podsumować. Zasadę projektowania slajdów świetnie rozumiał Jacek Krajewski z GoldenLine. Miłe dla oka kolory, obrazy uzupełniające treść, grafika podkreślająca najważniejsze elementy wypowiedzi. Jacek zaprezentował temat marki osobistej rekrutera w sposób, który chciałoby się naśladować. Rzetelne przykłady, interakcja z widownią, wciągające pytania. A to wszystko poparte lekkimi, przyjemnymi dla oka slajdami.

Tak, tak! Bo prelekcji nie tylko się słucha. Prelekcje się ogląda! Pisze o tym guru tematu, Garry Reynolds. Jego książki polecam tym, którzy chcieliby nauczyć się trudnej sztuki minimalizmu. Choć tworzenie atrakcyjnych prezentacji nie jest łatwe, a do tego czasochłonne (a do wystąpienia najzwyczajniej w świecie trzeba się jeszcze przygotować) to naprawdę warto podjąć ten wysiłek. Wtedy słowo i obraz w czasie prezentacji będą się skutecznie wspierać, a nie walczyć o uwagę.

 

Myślę sobie, że… myślenie wizualne może być bardzo biznesowe

Kiedyś, dawno, dawno temu często używałam czegoś takiego jak Mapy Myśli (wyjaśnienie z Wikipedii tu). W czasie nauki, planowania zadań, a nawet komunikacji ze znajomymi. Dla kogoś postronnego to mogły być bazgroły, dla mnie uporządkowane informacje. Z biegiem czasu przyzwyczaiłam swoje otoczenie do tej formy komunikacji i wszyscy przesyłaliśmy sobie liściki w ten sposób (bo to były czasy przedesemesowe i przedmailowe).

 

Wkraczając w świat dorosłych (staże, praca oraz tak zwane poważne zadania) porzuciłam Mind Mapping. Na długo zapomniałam czym tak naprawdę jest proces robienia notatek w sposób, który ułatwi ich organizację, przetwarzanie i zapamiętywanie. Aż do wtorkowego spotkania z ryślicielką Klaudią Tolman. Jakież było moje zdziwienie, kiedy z każdą minutą odkrywałam umiejętność, którą głęboko zakopałam na lata! Jakaż była moja radość kiedy usłyszałam, że myślenie wizualne można stosować w biznesie! Ależ oczywiście – pomyślałam w duchu. Powinnam na powrót spróbować tego podejścia i zastosować je w swojej pracy. Mnóstwo inspiracji, podpowiedzi, ciekawych rozwiązań. Wielkie, wielkie ukłony, Klaudio za Twoją energię i obrazy, którymi nas częstowałaś! Twoją prezentację zapamiętam na długo. Co więcej, już kilkakrotnie do niej wróciłam ;-).

 

***

Ostatnie tygodnie obfitowały w konferencje HR i EB (relacje z EBM Summit oraz HR Factor możecie przeczytać tu i tu). Za nami kilka ważnych wydarzeń, a na nich prelekcje, dyskusje, warsztaty. A to jeszcze nie koniec. Kalendarz Employer Brandingowca na przełomie wiosny i lata może być rzeczywiście napięty. Za każdym razem warto jednak wybrać się na wydarzenie poświęcone wizerunkowej tematyce. Oczywiście, jeśli tylko czas i budżet na to pozwalają.

 

Za każdym razem warto też wyciągnąć z danego wydarzenia tyle ile się da. Nawet, gdy niektóre prezentacje nie spotykają się z naszymi oczekiwaniami. Ja robię tak od dawna. I choć nie wszystkie eventy są z tych “najlepszych” to udział w każdym czegoś uczy, do czegoś inspiruje. Dlatego na koniec zachęcam do przygotowania wizytówek i zaproszenie innych do wymiany poglądów w czasie przerw. Bo konferencje to nie tylko program i tematyka wystąpień. To również rozmowy w kuluarach, przy kawie i ciastku (lub muffince). Warto skorzystać z tej możliwości i poznać nowych ludzi. Zwłaszcza, że ci bywają niebanalni!

 

Pin It

Leave a Comment