Tak, jak lekarz składa przysięgę “Po pierwsze – nie szkodzić”, tak podobną powinien złożyć Employer Brandingowiec. “Nie komplikować” mogłaby brzmieć jej najkrótsza wersja. Moim zdaniem – zdaniem sprawdzonym empirycznie, a wygłaszanym nie bez pokrycia, bo na bazie zaprojektowanych już kilkunastu strategii EB – trzeba to zrobić najprościej jak się tylko da. Oto moja rada. 


Czy wiecie, który film Employer Brandingowy może pochwalić się liczbą niemal 100 000 (powtórzę: 100 tysięcy !) odsłon w ciągu pierwszych 3 miesięcy publikacji? W moim pierwszym od dawien dawna wpisie na blogu rozmawiam z reprezentantką Arla GSS, tj. firmy, która zaprezentowała nam pewien niebanalny pomysł na promowanie marki pracodawcy. Pomysł, który Was totalnie zaskoczy i sprawi, że zupełnie inaczej spojrzycie na branżę shared service. Bo jak wracać do Was to tylko z przytupem!


Stało się! W budżecie działań Employer Branding nareszcie znalazły się środki na wyprodukowanie partii dedykowanych gadżetów, i to takich, które miałyby wspierać komunikację pracodawcy, a nie firmy w ogóle. Sytuacja taka nie zdarza się często, zatem jak podejść do tematu, by niczego nie zaniedbać i dobrze wykorzystać każdą złotówkę?


Ma na imię Paweł i jest naszym pracownikiem już od 5 lat. Albo ma na imię Anna i jeszcze studiuje, a o naszej firmie w ogóle nie słyszała. Lub ma na imię Andrzej i właśnie wysłał do nas swoją aplikację. Jest doświadczonym i cennym dla nas kandydatem. Wszyscy oni nie istnieją naprawdę. Są fikcyjni, ale […]


Ktoś mnie niedawno zapytał: „jakich błędów warto unikać w projektach wizerunkowych?”. Nie mając za dużo czasu na odpowiedź (ograniczony czas wystąpienia na konferencji) mogłam podać tylko jedną wskazówkę. Była nią ta związana z grupą docelową. Choć i teraz uważam ją za najważniejszą, to  zdecydowanie rozszerzyłabym listę o kolejne. Może zechcielibyście ją kontynuować w komentarzach?


Miłośnicy wędkarstwa zapewne zgodzą się ze mną, że rybak zakłada na wędkę to, co lubi akurat ten gatunek ryby, który chce złowić. Nie inaczej jest z grupą docelową. Aby właściwie adresować działania wizerunkowo-rekrutacyjne trzeba wiedzieć co zainteresuje odbiorcę. Bez tej wiedzy narażamy się na porażkę, dodatkowe koszty i zmarnowany czas.


Ci, co mają w pracy styczność z programistami (a nimi nie są) zapewne zgodzą się ze mną, że często dość diametralnie różnią się oni od zwykłych śmiertelników. Niejednokrotnie to zupełnie inna planeta ;-). Mówią do siebie w sobie tylko zrozumiałym języku (czyt. kodzie), mają baaaardzo specyficzne poczucie humoru, a jeśli mówią o Zen to bynajmniej […]