Nieczęsto myślimy o zawodowym wojsku jak o pracodawcy. W dodatku jednym z największych na świecie. Czy jednak ktokolwiek z Was pomyślał, że wojsko może skutecznie wykorzystywać narzędzia Employer Brandingu do tego, aby zrekrutować najlepszych kandydatów? A jednak!

 

 

 

W momencie, kiedy służba wojskowa staje się ochotnicza, armia zostaje pracodawcą, który być może będzie musiał zmierzyć się z problemem zbudowania swojego wizerunku i zrekrutowania w swoje szeregi odpowiednio wykwalifikowanej kadry.

Jednym z narzędzi do budowania takiego wizerunku są rozbudowane strony internetowe poświęcone karierze w wojsku. Świetnym przykładem jest tu armia amerykańska, która ma osobną stronę dedykowaną tylko tym, którzy zainteresowani są karierą żołnierza. Polecam zajrzeć na http://www.goarmy.com/, gdzie oprócz wielu materiałów filmowych i sekcji dotyczącej benefitów (a jest ich sporo!), znajdziecie część poświęconą codziennemu życiu żołnierza oraz dowiecie się, na jakim stanowisku w armii sprawdzilibyście się najlepiej. O tym, że wojsko musi dokładnie wiedzieć, do kogo mówi świadczy fakt, że komunikację na stronie świetnie uzupełnia sekcja „FOR PARENTS”, w której zatroskani rodzice przyszłych rekrutów mogą znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Strona funkcjonuje także w języku hiszpańskim. Możecie dzięki niej pobawić się również w wirtualnej bazie, a jeśli czegoś na stronie nie znajdziecie (co jest raczej niemożliwe!), wirtualny sierżant Star chętnie odpowie na czacie na wszystkie Wasze pytania.

 

Armie różnych państw kręcą również filmiki reklamowe mające pokazać wojsko jako idealnego pracodawcę. Po obejrzeniu kilkunastu z nich, z różnych części świata, nasuwa się jeden wniosek: kontekst kulturowy odgrywa w tym wypadku niezwykle ważną rolę. To, co sprawdzi się w jednym kraju, może nie sprawdzić się w innym, gdzie społeczeństwo odwołuje się do innych symboli, wartości czy przekonań. To ważna, choć być może dla niektórych oczywista wskazówka – zwłaszcza dla pracodawców o zasięgu międzynarodowym. Dlatego warto najpierw zweryfikować czy materiały, które otrzymaliśmy „z centrali”, da się z powodzeniem przeszczepić na nasz polski grunt i czy nasza komunikacja z kandydatami do pracy będzie skuteczna. Pamiętajmy do kogo mówimy i mówmy do nich ICH językiem. Odwołujmy się do ICH marzeń i potrzeb.

 

Oto jak do wstąpienia w swoje szeregi zachęca armia amerykańska:

 

I dla odmiany reklama z Ukrainy (to nie żart!)

 

oraz Rosji:

 

I na koniec wisienka na torcie: nasze rodzime Narodowe Siły Rezerwowe. Wierzycie im?

 

Świadomie wybrałam tak skrajne przykłady, aby pokazać w jak różny sposób można reklamować wojsko jako pożądanego pracodawcę. Czy skutecznie (w kontekście zwiększonej liczby napływających aplikacji), to już zupełnie inne pytanie. Na nie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, nie mając twardych danych z rynku. Polecam obejrzeć jak reklamują się armie innych państw i zobaczyć, do jakich wartości się odwołują. Niektóre są naprawdę zaskakujące! Patrząc na przykład na materiały promujące armię brytyjską można odnieść wrażenie, że dawno zdetronizowała już Google, który daje pracownikowi wszystko co niezbędne, aby ten kochał go miłością nieograniczoną.

 

Najwyraźniej współczesna armia, zwłaszcza amerykańska, ma poważne kłopoty z pozyskaniem odpowiednich pracowników, ponieważ decyduje się na coraz to bardziej nowatorskie posunięcia. Jednym z narzędzi pozyskiwania nowych pracowników (również w Szwecji i we Francji) oraz budowania swojego wizerunku stały się gry wideo obrazujące codzienne życie wa. Zjawisko advergamingu przeniknęło ze świata reklamy (za pomocą gier reklamuje się min. Coca-cola, Intel, Burger King) do świata Employer Brandingu i coraz chętniej wykorzystują go pracodawcy w swoich działaniach EB. Kandydaci na żołnierzy mogą na przykład grając na Xboxie, wypełniać misję pilota helikoptera ratunkowego. Najpopularniejszą tego typu grą na świecie stała się America’s Army (AA), Francuzi dla odmiany grają namiętnie w Etre Marin, gdzie można wcielić się w postaci z marynarki wojennej. Oczywiście gry (zwłaszcza w połączeniu ze stroną www) mają przede wszystkim kształtować wizerunek wojska. Okazuje się jednak, że mogą całkiem realnie wspierać rekrutację – gra America’s Army, oprócz swojej funkcji propagandowej, okazała się w Stanach najskuteczniejszym narzędziem naboru nowych rekrutów!

 

Na koniec ciekawostka: pomysł armii słowackiej (od 2006 r. miała się składać się tylko z jednostek zawodowych), aby reklamować się na opakowaniach prezerwatyw. Opakowania z rozkazem „Baczność” oraz postacią muskularnego mężczyzny miały być rozdawane w komisjach poborowych w całej Słowacji. Odważny krok. Jak myślicie, podziałało?

Pin It

Zostaw komentarz