Moda to czy konieczność? Narzędzie rekrutacji czy budowania wizerunku? Jak to jest z tym Facebookiem? Lepiej zainwestować w ogłoszenie na portalu rekrutacyjnym, czy poświęcić czas na rozwijanie profilu? Jakie cele chcemy osiągnąć? Czy rzeczywiście znajdziemy tam naszych kandydatów i czy będziemy wiedzieć co robić by nie było nudno?

 

 

Pytań jest wiele, ale jedno jest pewne: metoda „na huraaa!” tu się nie sprawdzi. Wpisując Facebooka w działania Employer Branding musimy być świadomi meandrów zarządzania tym narzędziem. Na pewno nie jest to takie proste, jak się może wydawać.

 

Siła social media jest jednocześnie jej największym zagrożeniem. Z jednej strony niesie ze sobą możliwości budowania relacji i poznawania użytkowników, ale z drugiej, umożliwia nieograniczoną wymianę informacji na nasz temat. W dodatku – poza naszą kontrolą. Użytkownicy mogą bowiem komentować i oceniać nasze komunikaty, a nawet przerzucać je do innych społeczności. Tu jednostronna komunikacja, którą prowadziliśmy dotąd na stronie Kariera, nie ma racji bytu. Możemy ją monitorować i oceniać (a nawet mierzyć), ale nie mamy już na nią wpływu.

 

Dlaczego social media?

  • Bo nasi kandydaci już dawno tam są.
  • Bo użytkownicy oczekują, że powiemy im coś więcej o firmie, niż mogą to wyczytać ze strony Kariera.
  • Bo to świetny sposób na uzyskanie feedbacku od kandydatów na temat wizerunku pracodawcy.
  • Bo jest to okazja do tego, żeby poznać grupę docelową, zobaczyć czym się interesuje i co jest dla niej ważne.

Korzyści te otwierają dla nas nowe możliwości w obszarze Employer Branding i dostarczają doświadczeń, których nie osiągnęlibyśmy dotychczasowymi narzędziami online (www, newslettery, blog).

 

Jak się do tego zabrać?

  • Przygotujmy się – zastanówmy się do kogo i o czym będziemy mówić. Zaplanujmy to.
  • Wyznaczmy do tego takich pracowników, którzy rzeczywiście będą to lubić. Kto nie rozumie tego narzędzia, nie zrozumie użytkowników. „Namaśćmy” szefa profilu uprawnieniami na wypadek  sytuacji kryzysowej. Najczęściej bierze się ona przecież z tego, że nie reagujemy w porę rozglądając się za tymi, którzy mogą podejmować decyzje.
  • Reagujmy od razu. To nie jest praca od 9:00 do 17:00, użytkownicy nie powinni czekać przez weekend na odpowiedź.
  • Pamiętajmy – konwersacja nie proklamacja. Nastawmy się na dialog, zachęcajmy do rozmowy i dzielenia się opinią. Pytajmy.
  • Wyróżniajmy się. Zastanówmy się co ciekawego można pokazać i opowiedzieć. Wrzucajmy zdjęcia, krótkie filmy video, ciekawe teksty.
  • Angażujmy pracowników w tworzenie konta. Razem z nimi budujmy relacje z fanami. To przecież być może nasi przyszli współpracownicy.

 

Jak pisze Paweł Tkaczyk w „Zakamarkach marki” warto umieć nie tylko przyciągać, ale też i zatrzymywać uwagę naszych odbiorców. Ciekawe informacje, zabawa, możliwości porozmawiania z pracownikami i poznania firmy – to tylko część pakietu korzyści, które możemy im zaproponować. To, co w tym wszystkim najtrudniejsze, to angażowanie fanów do aktywnej obecności na naszym profilu. Dyskusje, wymiana poglądów, a często i nawet otwartość na negatywny feedback jest więcej warte, niż kolejne pytanie w stylu „czy piliście już dzisiaj kawę?”. Warto o tym pamiętać. Oferując bowiem nudę i standardy kopiowane bez opamiętania od innych firm możemy stracić zaangażowanego fana, co w konsekwencji doprowadzi do jego wypisania się z profilu. Przy tej ilości gromadzonej informacji, jaką daje Facebook, musi on szybko ocenić co jest dla niego wartościowe, a co nie. Jeśli wypisze się z profilu, po raz drugi już do nas raczej nie wróci.

Dlatego lepiej zawczasu zastanowić się co można pokazać ciekawego o firmie i jej pracownikach. Nade wszystko warto podchodzić do tematu z luzem, dystansem i humorem.

 

O czym pamiętać?

  • Nie traktujmy Facebooka jak tablicy z ogłoszeniami o pracę.
  • Informujmy, inspirujmy, edukujmy.
  • Przynośmy wartość.
  • Nie bądźmy nudni – nie wrzucajmy za dużo ani za mało wpisów.
  • Nie sprzedawajmy produktów firmy na profilu karierowym.
  • Odpowiadajmy NA KAŻDY wpis.
  • Dziękujmy za każdą uwagę, nawet tę krytyczną.

 

A jak pisać? Na to pytanie spróbowała odpowiedzieć agencja marketingu Web Liquid, która przeanalizowała rodzaj treści na Facebooku pod kątem budowania przez nich zaangażowania fanów. Pod lupę wzięła ponad 1,5 tys. postów umieszczonych na wybranych profilach w okresie marzec – maj 2011 roku. Okazało się, że największą aktywność inicjowały posty typu „call to action”, czyli takie, które zachęcają do komentowania czy klikania w „lubię to” załączonych zdjęć czy klipów video.

 

Jest wiele tematów, które interesuje fanów. Oscylują one wokół pracy w danej firmie, jej kultury pracy, możliwości, atmosfery i ludzi. Dlatego planując scenariusz obecności na Facebooku, przyjrzyjmy się swojej organizacji, porozmawiajmy z pracownikami, zaangażujmy paru z nich w dostarczanie ciekawych treści. A te mogą być związane z wydarzeniami na uczelni, programem stażowym, procesem rekrutacji. Pamiętajmy, że śmiało (bo na to liczą użytkownicy) możemy też przedstawić zespoły, opowiedzieć o procesie adaptacji, a nawet skonsultować pakiet kafeteryjny.

 

Po raz kolejny napiszę też, że najważniejsze jest jednak to jak to przedstawimy, na poważnie czy z humorem i bez korporacyjnego (a zwłaszcza sprzedażowego!) nadęcia.

 

Coraz więcej polskich firm decyduje się na obecność na Facebooku. Ich działania są do siebie dość podobne. Niewiele z nich robi to w naprawdę atrakcyjny sposób. Na pewno potrafi to polski Groupon, który co prawda dodaje pracowe wpisy na swoim ogólnym profilu, ale są one naprawdę ciekawe i wyszukane. Firma znana jest z kreatywnych copywriterów, ale naprawdę chciałabym poznać osobę, która prowadzi ten fanpage. Nikt inny takich postów nie ma. Tu dwa przykłady:

Ciekawym profil stanowi też Tieto Poland. Nie wiem czy było to zamierzone, czy nie, ale na pewno udało im się do jego tworzenia zaangażować pracowników (i duży punkt za to!). Znajdziemy na nim wiele informacji o wykładach na uczelniach (prowadzonych przez pracowników, a jakże), artykułach w prasie branżowej (pisanych przez pracowników, a jakże) czy zawodach sportowych (wygrywanych przez pracowników, a jakże).

 

 

Kolejną inspirację może stanowić baaaaardzo ciekawy praca@Danone. Z dużą ilością treści i zdjęć na temat warsztatów, programów stażowych, aktywności na uczelniach na pewno zachęca do bieżącego komentowania życia firmy. Oprócz ostatniego potknięcia z sytuacją kryzysową dotyczącą konkursu dla kół naukowych (warto prześledzić wszystkie etapy), osobiście i tak oceniam profil wysoko. Dużo się dzieje, ciekawe wpisy, fajne zdjęcia. Widać, że HR tam działa prężnie, ma sprzymierzeńców wśród pracowników, pojawia się na uczelniach i naprawdę ma się czym pochwalić.

 

 

I na koniec – Capgemini oraz Ludzie z Marsa z wpisami o akcjach w środowisku lokalnym i studenckim, o działaniach wśród i dla pracowników, z konkursami z przymrużeniem oka, itd.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prowadzenie fanpage nie jest wcale taką prostą sprawą. Samo przejście się po firmie i zrobienie zdjęć nie wystarczy. Trzeba czegoś więcej. Na social media trzeba poświęcić czas (dużo czasu), zastanowić się co i w jakiej formie można przybliżyć nie tylko fanom, ale też i pracownikom. Warto pamiętać o tych ostatnich, to oni przecież tworzą firmę, a więc też, bądź co bądź, zawartość konta na Facebooku. Zaprośmy ich do współpracy i pomyślmy o social media jako narzędziu komunikacji wewnętrznej również.

 

Facebook to też zwierciadło kondycji Działu HR w organizacji. Pokazuje czy HR zna firmę, jej pracowników, a także czy może pochwalić się działaniami wizerunkowo – rekrutacyjnymi wśród swoich grup docelowych. Jeśli w pracy jest nudno, będzie to widać na profilu. Jeśli pracownicy mają inne zdanie na temat wizerunku firmy, niż ten kreowany na zewnątrz, nie będą aktywnymi użytkownikami. Wreszcie, jeśli my sami nie będziemy „czuć” tego narzędzia to będzie ono jedynie drętwą w odbiorze tablicą z ogłoszeniami.

 

To być czy nie być na Facebooku?

To zależy. Zwykle biegać uczymy się wtedy, gdy potrafimy już chodzić. Nie może być odwrotnie. Dlatego najpierw powinniśmy odrobić zadanie domowe, jakim są podstawowe narzędzia Employer Branding. Zatem, jeśli mamy dobrze działającą stronę Kariera, jesteśmy aktywni na uczelniach, prowadzimy program stażowy, eventy pracownicze – czyli mamy co przedstawiać i o czym dyskutować – możemy spokojnie decydować się na social media. Jeśli mamy pewność, że nasi pracownicy widzą firmę w tych samych barwach, w jakich chcemy ją przedstawiać – możemy liczyć na ich zaangażowanie. Na pewno niebawem dołączą do fanów naszego profilu i będą go tworzyć razem z nami.

 

Na koniec pamiętajmy, żeby nie pokusić się o zrobienie wszystkiego naraz. Najpierw wybierzmy kanały, w których chcemy się pokazać i w których są nasi kandydaci. To niekoniecznie musi być Facebook. Może to być LinkedIn, Goldenline, Twitter, Youtube. To wszystko zależy od tego co chcemy osiągnąć. Monitorujmy nasze działania i cały czas sprawdzajmy czy przynoszą nam korzyść. W tym celu badajmy ilość komentarzy i kliknięć, ilość przejść na stronę Kariera, itd.

 

Sprawdzajmy i weryfikujmy nasze działania, uczmy się na sukcesach i porażkach. To długotrwały proces, który wymaga zaangażowania. Czasem będzie lepiej, czasem gorzej. Na pewno warto obserwować jak to robią inni. Świat social media wciąż się zmienia. My też powinniśmy.

 

Pin It

Zostaw komentarz