Employer Branding w praktyce. Odpowiedź pracodawców na Strajk Nauczycieli [case]

Całym sercem jestem za nauczycielami i wspieram ich protest. Rozumiem też z jakim wyzwaniem muszą mierzyć się rodzice

Całym sercem jestem za nauczycielami i wspieram ich protest. Rozumiem też z jakim wyzwaniem muszą mierzyć się rodzice w kolejnym tygodniu strajku. Tym bardziej zachwycam się tym jakie rozwiązania proponują pracodawcy w tej niecodziennej sytuacji!

Domyślam się, że zorganizowanie eventu czy wsparcie w opiece nad dziećmi nie jest łatwą sprawą. Ale wielu pracodawców podjęło ten wysiłek, by odpowiedzieć na niespodziewane potrzeby swoich pracowników.

Szybkość działania na pewno wyróżniły firmę Iglotechnik  z Zielonej Góry. Już w godzinę po ogłoszeniu strajku pracownicy zostali poinformowani o możliwości zabrania swoich dzieci ze sobą do pracy. Pomysł zrodził się w mojej głowie kiedy jechałem samochodem i słuchałem wiadomości. Speaker mówił właśnie o strajku nauczycieli i o tym jak samorządy planują sobie z tym poradzić. Pomyślałem wtedy: dobrze że moimi dzieciakami zajmie się babcia. I w tym momencie wpadło mi do głowy: A co z resztą? Czy każdy ma taką babcię? Po wejściu do biura pierwsze kroki skierowałem do gabinetu właściciela firmy Tomasza Gniewczyńskiego. Relacje mamy bardzo dobre więc nie obawiałem się pójść do niego ze swoim pomysłem, nawet gdyby miał mu się nie spodobać. Nie miał żadnych wątpliwości! Rób szybko plakat i wrzucaj na Facebook’a – powiedział, żeby wszyscy mieli czas na podjęcie decyzji – zdradza mi pomysłodawca akcji Adam Agacki. Iglotechnik zaproponował dzieciom swoich pracowników opiekę animatorów, wycieczkę po zakładzie, zajęcia plastyczne. Ale cała sytuacja uświadomiła organizacji coś jeszcze. Zrozumieliśmy, że niezależnie od strajku to bardzo ważne żeby nasze dzieci odwiedziły nas w pracy. Mamy pomysł zorganizowania Dni Otwartych dla Rodzin. Chcemy pokazać naszym dzieciom, żonom i mężom jak pracujemy, czym się zajmujemy, pokazać narzędzia których używamy, zrobić warsztaty. Akcja Strajkowa uświadomiła nam jak mało dzieci wiedzą o miejscu w którym ich rodzice spędzają większą część dnia. Wierzymy, że gdy spędzą z nami kilka godzin lepiej zrozumieją czym się zajmujemy. Pewnie takie Dni Otwarte połączymy z Piknikiem rodzinnym. Organizacja jeszcze tego lata – deklaruje Adam. 

 

W pierwszych godzinach i dniach strajku w mediach społecznościowych wielu innych pracodawców również zareagowało dość szybko:


 

 

 

 

 

 

 

 

Z kolei w Nest Banku pomysł wyszedł od jednego z pracowników, który napisał bezpośrednio do Działu HR z pytaniem czy firma planuje zorganizować jakąś alternatywną opiekę. Magdalena Brzus, Manager HR natychmiast zrobiła burzę mózgów ze swoim zespołem, ustaliła zasady z Dyrekcją, jak również zatwierdziła pomysł z kadrą zarządzającą poszczególnych Departamentów. Managerowie świetnie zareagowali, zadeklarowali większą elastyczność i wyrozumiałość – podkreśla Magda. Zajęcia plastyczne, ćwiczenia, zabawy  – i to przez cały czas trwania strajku – gwarantują pracownicy Działu HR. Jak widać, świetnie się przy tym bawiąc (profil firmy na LinkedIn)!

To ważne, by nie tylko Dział HR zdawał sobie sprawę jak wielkim wyzwaniem dla rodziców może być organizacja alternatywnej opieki. Trzeba przyznać, że rewelacyjnie zachował się w tej sytuacji zarząd Wedla ogłaszając chociażby to, że do końca kwietnia każdy rodzic może skorzystać z nieograniczonej ilości godzin home office (czyżby przeczuwali, że strajk może potrwać dość długo?). Na uznanie zasłużyła również kadra zarządzająca w Wakacje.pl, która m.in. na długo udostępniła swoje gabinety 😉.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Brawa dla wszystkich pracodawców, którzy odpowiedzieli na tę niecodzienną sytuację. Nie potrzeba na to wielkich kosztów, a „jedynie” pomysłu, kompetencji organizacyjnych i przede wszystkim chęci oraz empatii. Wielu rodziców=pracowników na swoich mediach społecznościowych dzieli się emocjami i wrażeniami: W drugim tygodniu strajku widok (i odgłosy) dzieci już nie dziwią. Dzieciaki mają nowych znajomych, rodzice też poznali się z innej strony. Mogłam się pokazać córce „w akcji” (…) Ja byłam znacznie bardziej wyluzowana, niż zwykle (ach te uściski między spotkaniami!) (…). Praca szła do przodu i nikt i nic nie ucierpiało – pisze Monika z Santander Bank Polski.

Czy potrzeba nam lepszej rekomendacji? ;-)

źródło grafiki głównej tu.
Pin It

Zostaw komentarz