[Konrad Surowiec] Mam nadzieję, że mieliście okazję zobaczyć nasze poprzednie video (z 2015r r.). Ładnie nam wtedy “popracowało” wizerunkowo. Przy promowaniu szkoły trzeba jednak być cały czas jeden krok przed konkurencją. Dlatego wiedzieliśmy, że w tym roku musimy zrobić coś absolutnie nowego i znów zaskakującego.


Około 6 lat temu, w czasie jednej z konferencji HR, gdy ktoś pozwolił sobie na uwagę ze sceny, że właśnie zrekrutował pracownika przez Skype, na widowni słychać było wyraźny pomruk. Następnie głos zabrało kilka osób, które zaskoczone metodą selekcji zastosowaną przez prelegentkę dodały, że nie wyobrażają sobie, by w tak ważnym procesie spotykać się z […]


Tak, jak lekarz składa przysięgę “Po pierwsze – nie szkodzić”, tak podobną powinien złożyć Employer Brandingowiec. “Nie komplikować” mogłaby brzmieć jej najkrótsza wersja. Moim zdaniem – zdaniem sprawdzonym empirycznie, a wygłaszanym nie bez pokrycia, bo na bazie zaprojektowanych już kilkunastu strategii EB – trzeba to zrobić najprościej jak się tylko da. Oto moja rada. 


Czy wiecie, który film Employer Brandingowy może pochwalić się liczbą niemal 100 000 (powtórzę: 100 tysięcy !) odsłon w ciągu pierwszych 3 miesięcy publikacji? W moim pierwszym od dawien dawna wpisie na blogu rozmawiam z reprezentantką Arla GSS, tj. firmy, która zaprezentowała nam pewien niebanalny pomysł na promowanie marki pracodawcy. Pomysł, który Was totalnie zaskoczy i sprawi, że zupełnie inaczej spojrzycie na branżę shared service. Bo jak wracać do Was to tylko z przytupem!


Stało się! W budżecie działań Employer Branding nareszcie znalazły się środki na wyprodukowanie partii dedykowanych gadżetów, i to takich, które miałyby wspierać komunikację pracodawcy, a nie firmy w ogóle. Sytuacja taka nie zdarza się często, zatem jak podejść do tematu, by niczego nie zaniedbać i dobrze wykorzystać każdą złotówkę?


Ma na imię Paweł i jest naszym pracownikiem już od 5 lat. Albo ma na imię Anna i jeszcze studiuje, a o naszej firmie w ogóle nie słyszała. Lub ma na imię Andrzej i właśnie wysłał do nas swoją aplikację. Jest doświadczonym i cennym dla nas kandydatem. Wszyscy oni nie istnieją naprawdę. Są fikcyjni, ale […]


Ktoś mnie niedawno zapytał: „jakich błędów warto unikać w projektach wizerunkowych?”. Nie mając za dużo czasu na odpowiedź (ograniczony czas wystąpienia na konferencji) mogłam podać tylko jedną wskazówkę. Była nią ta związana z grupą docelową. Choć i teraz uważam ją za najważniejszą, to  zdecydowanie rozszerzyłabym listę o kolejne. Może zechcielibyście ją kontynuować w komentarzach?


Miłośnicy wędkarstwa zapewne zgodzą się ze mną, że rybak zakłada na wędkę to, co lubi akurat ten gatunek ryby, który chce złowić. Nie inaczej jest z grupą docelową. Aby właściwie adresować działania wizerunkowo-rekrutacyjne trzeba wiedzieć co zainteresuje odbiorcę. Bez tej wiedzy narażamy się na porażkę, dodatkowe koszty i zmarnowany czas.