safe_imageZasiadając do spisania swoich wrażeń celowo nie zajrzałam na inne blogi czy komentarze w mediach społecznościowych. Te pojawiły się dość szybko, bo zaraz po wtorkowym wydarzeniu. Choć ciekawość była wielka, nie chciałam sugerować się żadną z opinii. Odczekałam parę dni i będąc jak niczym niezmącona tafla jeziora w bezwietrzny wieczór zasiadłam przed komputerem.

 

 

Pisanie relacji na gorąco ma wiele zalet. Dlatego niejednokrotnie tę czynność uskuteczniam. Tym razem te kilka dni od wydarzenia pozwoliły mi odsiać ważne rzeczy od mniej ważnych i sporządzić listę najważniejszych „Naj”:

 

  1. Największa przyjemność to niewątpliwie wysłuchanie prezentacji GoldenLine.pl. Nie tylko dlatego, że to, co mówili o budowaniu marki pracodawcy Pakita Łowczyńska i Lucjan Samulowski było ciekawe i oparte o konkretne potrzeby organizacji. Dla mnie ważne było to JAK o tym mówili! Pełni pasji i z błyskiem w oku opowiedzieli o tym jak firma wspiera bycie przedsiębiorczym w pracy, jakie stawia cele sobie (i każdemu z osobna) oraz w jaki sposób buduje ducha współpracy. Wielkie brawa należą się również za działania wizerunkowe wśród profesjonalistów IT. Kto słuchał uważnie mógł otrzymać gotowy scenariusz “działań obowiązkowych” w wymagającej grupie docelowej. Zakładka kariery, video, konferencje IT, warsztaty, profil pracodawcy na GL (a jakże by inaczej) – gdzie Was jeszcze nie było, się pytam?:). Mnóstwo tego. I świetnie, że liczba mnoga była tu użyta przez HR wielokrotnie. Bo EB nie robi się w pojedynkę. Angażowanie pracowników to krok pierwszy i najważniejszy!
    Kto jednak słuchał uważnie tej prezentacji mógł również zauważyć jeszcze jedną rzecz. Lucek używał dość charakterystycznych sformułowań. Ktoś mógłby powiedzieć: “I dobrze! Przynajmniej dodaje mu to naturalności” (takie głosy pojawiały się w kuluarach).  I pewnie miałby rację, bo o gustach się przecież nie dyskutuje. Ja jednak, jakem polonistka, mam dość wrażliwe ucho. I za każdym razem zwracałam na to uwagę.
    Niemniej jednak całość była absolutnie wciągająca! Tak bardzo, że zupełnie zapomniałam robić zdjęcia ;-). P.S. Resztę zdjęć i prowadzoną na bieżąco relację możecie zobaczyć na naszym Fb.
  2. Największe zaskoczenie to niewątpliwie performance prowadzącej prezentację “Personal branding”. Zofia Dzik z Fundacji Humanites w zgrabny sposób przeszła przemianę z: “ciemna spódnica do ziemi, szal zasłaniający pół twarzy, niskie buty, które sprawiały, że jest niższa, niż w rzeczywistości” do “atrakcyjna kobieta o profesjonalnym look’u”. Sztukę kształtowania wizerunku pokazała więc na sobie. Jakże to było wymowne! Ten obraz zapamiętam na długo! Poza tym wielka dojrzałość prowadzącej, jej mądrość życiowa i odwaga, która zmotywowała ją do takich, a nie innych wyborów zawodowych. Miałam wrażenie, że to, co mówi a to, kim jest w życiu jest bardzo spójne. Tacy ludzie przyciągają. Absolutne skupienie na sali było tego dowodem.
  3. Najwięcej pytań bez odpowiedzi zostawiło u mnie wystąpienie pani Pandory. Pomyślałam sobie, ale super! Świetnie, że o Employer Brandingu będzie mówił ktoś nie z HRu, lecz z marketingu. Na pewno będzie miał ciekawe spojrzenie na ten obszar. Tu jednak jestem trochę zawiedziona. Choć dużo przykładów reklam produktów pięknie ilustrowało proces budowania przywiązania do marki na emocjach, to nie znalazłam w nich odniesienia do relacji pracownik – pracodawca (zgodnie z tytułem prezentacji). A szkoda, bo tych przykładów trochę już na rynku jest (np. pierwszy z brzegu przykład ambientu Swedich Armed Forces). Warto byłoby to właśnie na nich się skupić. Cóż, świetny temat, fajne pierwsze wrażenie, dużo wzruszeń w czasie oglądania filmików, tylko co z tego… skoro nie do końca na temat?
  4. Największy niedosyt pozostawiła we mnie część ostatnia konferencji – wręczanie Employer Branding Excellence Awards 2014r. Dlaczego? Ano dlatego, że chciałabym więcej szczegółów na temat przesłanych kampanii/akcji EB, faktów o ilości zgłoszeń, składu komisji i występujących w niej różnicy zdań;-). Chciałabym też poznać kryteria oceny, którym poddawane były realizacje. Żeby było jasne, nie kwestionuję werdyktu. Co to, to nie. Wszystkie wyróżnione i nagrodzone działania kłuły me serce, że to nie ja na nie wpadłam ;-). Brakło mi tylko większej dyskusji “dlaczego tak”, “dlaczego ta grupa docelowa”, “skąd pomysł”, itp. Sami dziwimy się, że coraz rzadziej mierzymy nasze działania wizerunkowe (jak donosi raport dostępny na HRM Insitute) a nie podajemy miary, która prowadzi zwycięskich pracodawców na podium. A tego absolutnie chciałabym więcej!

Cała konferencja to zdecydowanie “wow”! Wielość perspektyw, różne opinie, przemiła atmosfera, mnóstwo ciekawych osób – i tym razem wyjechałam z EBM Summit pełna pomysłów. Niektóre z nich już wcielam w życie… ;-)

Pin It

4 komentarze: “Moje “Naj”, czyli relacja z konferencji EBM Summit

    1. AUTHOR
  1. AUTHOR

Zostaw komentarz