Nie komplikuj. Reguła KISS w Employer Brandingu

Czy zmartwi Cię wieść, że nie będzie tu nic o całowaniu? Będzie za to trochę o lotnictwie. Czyli

Czy zmartwi Cię wieść, że nie będzie tu nic o całowaniu? Będzie za to trochę o lotnictwie. Czyli też ekscytująco;-). Reguła KISS wzięła się od samolotów. I to bardzo prostych w swej konstrukcji. Jesteś ciekawa/y dlaczego akurat o tym?

Reguła KISS (ang. Keep It Simple, Stupid), czyli „nie komplikuj, głupku” powstała w latach 60. XX wieku w środowisku inżynierów wojskowych. Chodzi w niej o to, by projektować tak proste jak się tylko da maszyny lotnicze. Wszystko po to, by każdy mechanik mógł je naprawiać przy użyciu podstawowych narzędzi (za: Wikipedia). Reguła ta została zaadoptowana do świata biznesu, życia społecznego oraz innych dziedzin. Teraz czas na to, abyśmy w świecie Employer Brandingu też mogli poszybować!

“Keep It Simple, Stupid!” – nie zrażajcie się trochę negatywnym wydźwiękiem tego określenia wypływającym ze znaczenia ostatniego słowa. To tylko tłumaczenie zniekształca ten obraz. W oryginale bardziej chodzi o ideę, by tworzyć coś bez zbytniej komplikacji i by tam, gdzie tylko można, ułatwiać sobie życie.

Nie komplikuj!

Współpracując z organizacjami w obszarze Employer Brandingu dostrzegam wiele obszarów, które moim zdaniem można by uprościć. Często słyszę jednak, że: 1) „tak robiono w firmie od zawsze i dlaczego mielibyśmy to zmieniać?” 2) „im bardziej skomplikowana rzecz, tym wygląda bardziej profesjonalnie”, 3) „tylko dogłębna analiza problemu (więc poświęćmy jej naprawdę dużo czasu) pozwoli nam podjąć decyzję” . Staram się w takich sytuacjach odpowiadać – upraszczajmy, reguła KISS to świetna podpowiedź, by nie tylko projektować coś z myślą o użytkownikach, ale by nie komplikować procesów HR tam, gdzie to naprawdę nie jest konieczne. Przykłady? Oto przykłady:

  • Zastanawiam się czy naprawdę trzy etapy rekrutacji (a spotkałam się nawet z pięcioma!) są potrzebne, by zweryfikować kandydata. Chyba nie chcemy sprawdzać na ile jest cierpliwy, tylko czy ma kompetencje i motywację do pracy na danym stanowisku? Moja rada: upraszczajmy proces skupiając się na najważniejszych kompetencjach realnie podchodząc do własnych oczekiwań. Krótki (co nie znaczy, że nieefektywny) proces to znak, że szanujemy czas kandydata (i nasz własny). Przecież można, a nawet jak pokazuje współczesny rynek, TRZEBA szybko podejmować decyzje odnośnie zatrudnienia. Jeden dzień, w czasie którego następują wywiady behawioralne, testy i próbne zadania – to da się zorganizować! Nie trzeba robić z tego aż tak rozbudowanego procesu, bo wcale nie pokazujemy się przy tym na ‘profesjonalnych’, lecz zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że wyglądamy na zbyt usztywnionych. Dbając o doświadczenia Candidate Experience pamiętajmy o regule KISS przy projektowaniu całej ścieżki aplikowania, przy ustalaniu ilości etapów, a nawet przy tworzeniu scenariusza rozmowy.
  • Badania marki pracodawcy to najważniejszy etap projektowania strategii Employer Branding (szerzej o tym możesz przeczytać tu i tu). Desk research, ankieta, wywiady, grupy fokusowe – świetnie jest kiedy możemy użyć wszystkich tych metod w różnej kombinacji (np. ankieta skierowana do wszystkich pracowników, ale fokusy już tylko z wybranymi grupami). Ale są takie sytuacje czy okoliczności, kiedy naprawdę nie potrzebujemy ich wszystkich wykorzystać by zebrać ciekawe insighty (czym jest insight przeczytasz tu). Gdy firma nie jest zbyt liczna, nie ma ‘obowiązku’ przeprowadzenia ankiety, albo gdy mamy dość zróżnicowany zespół wywiady mogą nam całkowicie zastąpić fokusy. Rzecz w tym, by nie zamęczać pracowników niezliczoną ilością badań, a ponadto zadbać o to, by udział w nich był szybką, ciekawą przygodą. Kilkunastotygodniowe badania marki robione ‘tylko dla sztuki’, czy ‘dłuuugie, ale mało ciekawe ankiety’ oj, bardzo dalekie są od idei, którą staram się kierować w swym życiu badacza. Staram się być rzetelna, ale i odpowiednio zwinna w tym co robię. Reguła KISS bardzo ułatwia mi tu życie.
  • Wchodząc w buty nowego pracownika w czasie obserwacji programu wdrożenia staję się uczestnikiem szkoleń wprowadzających. Doświadczenie z tych dni przywołuje nie tylko ciekawe obserwacje, ale i dobre wspomnienia. Oprócz jednego modułu. Dwa razy zdarzyło mi się uczestniczyć w szkoleniu BHP, w czasie którego myślałam, że spadnę pod biurko… z nudów. Niestety, regulaminy (do przeczytania samemu!), druczki (na każdym wpisujesz od nowa swoje dane osobowe), mało angażująca dyskusja, itp. Ech, w takich chwilach przypominam sobie najlepsze szkolenie BHP ever, jakiego doświadczyłam będąc na projekcie we wrocławskiej Toyocie. Quiz, video, ciekawe grafiki, angażująca dyskusja w stylu „co by było, gdyby…” – i to wszystko w wesołej atmosferze. Czy było profesjonalnie? Ależ owszem! Czy dużo zapamiętałam? Ależ owszem! Czy doświadczyłam „Keep it simple” na własnej skórze? Ależ owszem!

Skoro szkolenie BHP da się uprościć i przekazać w przyswajalnej formie, to i z takim fascynującym obszarem, jakim jest Employer Branding, nie powinno być problemu! Zatem KISS wszystko, co robisz! Poszybuj jak amerykańscy lotnicy z lat 60tych i zobacz jakie to proste:)

 

Źródło grafik tu. i tu.
Pin It

Zostaw komentarz